Anfield spiker stadionowy George Sephton może policzyć na palcach jednej ręki liczbę Liverpool meczów u siebie, które opuścił od swojego pierwszego dnia pracy 14 sierpnia 1971 r.
Przez pierwsze dwie dekady przed mikrofonem Sephton przywykł do ogłaszania Liverpoolu mistrzem Anglii – klub zdobył imponującą liczbę 11 tytułów mistrza Pierwszej Ligi pomiędzy 1973 a 1990 rokiem, co dodało się do siedmiu zdobytych wcześniej.
Gdybyś mu wtedy powiedział, że minie kolejne 30 lat, zanim będzie mógł ponownie nazwać The Reds mistrzami Anglii, dostrzegłbyś zapewne cień zaskoczenia w jego odpowiedzi.
„Powiedziałbym, że jesteście szaleńcami!” – śmieje się w wywiadzie dla CNN Sports . „Po triumfie w 1990 roku, w kolejnym sezonie nie osiągnęliśmy niczego. I tak to się ciągnie w każdym kolejnym sezonie, a ty myślisz: »To nie może trwać dłużej. To nie może trwać. Po prostu nie może trwać«.
„I tak to trwało…”
Gorzko-słodkie zwycięstwo
Czy mu powiedziałeś? sposób w którym Liverpool w końcu zdobyłby swój 19 . tytułu mistrzowskiego, to zaskoczenie zamieniłoby się w niedowierzanie.
W marcu 2020 roku, gdy The Reds pod wodzą legendarnego trenera Jürgena Kloppa mieli 25 punktów przewagi na szczycie tabeli, wydawało się, że po raz pierwszy od czasu przemianowania First Division na Premier League, zostaną mistrzami Anglii. Ale wtedy nadszedł COVID-19, świat został zamknięty, a liga zawieszona.
Mecz został wznowiony trzy miesiące później, ale nie w takiej formie, w jakiej kibice go znali. Sephton, przywrócony do swojej loży w rogu Anfield, grał muzykę i ogłaszał wydarzenia, ale robił to przy pustym stadionie. Angielski futbol wciąż odbywał się za zamkniętymi drzwiami, a puby były nadal zamknięte, więc kibice oglądali z domów, jak piłkarze zdobywają trofeum, które przez tak długi czas nie było dostępne dla Liverpoolu.
„To było straszne. Pamiętam, jak wróciłem do domu z ostatniego meczu, kiedy odbieraliśmy trofeum na Anfield, za zamkniętymi drzwiami” – wspomina Sephton.
„Właśnie byłem na kolacji, na której Peter Moore, ówczesny prezes, wstał i powiedział, że Liverpool ma miliard fanów na całym świecie. Tego wieczoru na Anfield było 600 osób, w tym cała ekipa Sky TV i tak dalej.
„Miałem ogromny zaszczyt tam być, ale to było ogromne rozczarowanie dla reszty wiernych kibiców Anfield – ludzi, którzy przychodzili tu od lat i nie mogli tego zobaczyć. To było straszne”.

Wśród wiernych kibiców Anfield znajduje się Neil Atkinson, gospodarz i dyrektor generalny The Anfield Wrap.
„Oczywiście coś zostało utracone i cała sytuacja jest przesiąknięta smutkiem” – mówi CNN. „Ludzie podejmowali życiowe decyzje, chcąc być w Liverpoolu w chwili, gdy Liverpool wygrał ligę. A potem, w efekcie, to już nie było to samo.
„To nie było to, co miało być”.
Nie oznacza to jednak, że kibice Liverpoolu w tym momencie użalali się nad sobą.
„Myślę, że wszyscy jak najlepiej wykorzystali okoliczności, w jakich się znaleźli” – mówi Atkinson, który spędził noc z małą grupą przyjaciół, zachowując dystans społeczny „na plaży, pijąc, odpalając fajerwerki i słuchając «Nessun Dorma», arii z opery Giacomo Pucciniego Turandot , najsłynniejszą piosenką śpiewaną przez Luciano Pavarottiego.
„Zapamiętam to do końca życia w naprawdę dziwny sposób” – dodaje. „Mam nadzieję, że Liverpool zdobędzie kolejne 10 tytułów mistrzowskich i że nigdy nie będziemy świętować żadnego z nich w ten sposób”.
Chris Pajak, współzałożyciel kanału kibicowskiego The Redmen TV, pamięta, jak usłyszał wiadomość, że rozgrywki Premier League zostaną zawieszone.
„Nigdy tak naprawdę nie wiedzieliśmy, czy to się powtórzy” – mówi w rozmowie z CNN Sports. „Czy kiedykolwiek wygramy Premier League? Czy byliśmy aż tak przeklęci, że nigdy nie będziemy w stanie tego udźwignąć?”
Kiedy liga została wznowiona, platformy takie jak The Redmen TV i The Anfield Wrap stały się jednymi z nielicznych sposobów, aby kibice mogli poczuć ducha wspólnoty, za którym tak wielu tęskniło w jednym z najważniejszych momentów w historii klubu. Pajak wraz z najlepszym przyjacielem i współzałożycielem, Paulem Machinem, utworzyli bańkę wsparcia w czasie pandemii, a ich transmisje na żywo gromadziły jednocześnie 25 000 widzów.
„Miałem inne doświadczenie niż prawdopodobnie wielu innych fanów, ponieważ czułem tę jedność” – wspomina Pajak. „Ale czułem się też trochę pusty, bo nie mogliśmy tego świętować jako fani”.
Według wielu ta pustka trwała przez kolejne sezony.
„Myślę, że to z pewnością wpłynęło na kibiców. Szczerze mówiąc, czuliśmy się trochę oszukani” – mówi Pajak. „Na początek nie mieliśmy parady. Nie mogliśmy się zgromadzić masowo i okazać naszej miłości do drużyny, składu i wszystkich, którzy pracują za kulisami.
„Myślę, że wiele osób poczuło się z tego powodu nieco znużonych, co mogło mieć dla nich negatywne konsekwencje w ciągu kilku kolejnych lat”. 
Kolejny sezon okazał się momentami trudny. Z powodu wciąż zamkniętych stadionów dla kibiców, nękany kontuzjami Liverpool zanotował rekordowe sześć porażek z rzędu na własnym boisku między styczniem a marcem 2021 roku. Sephton uważa, że brak kibiców był odczuwalny na Anfield bardziej dotkliwie niż gdziekolwiek indziej w kraju.
„Liverpool ma bezapelacyjnie najlepszych kibiców w branży” – mówi. „To, że nie mieliśmy żadnych kibiców na miejscu, sprawiło, że straciliśmy więcej niż wszystkie inne kluby pod względem atmosfery”.
Atkinson jest tego samego zdania. „Niektórzy piłkarze pasowali do pustych stadionów, inni nie” – mówi. „Powiedziałbym – bo oczywiście, że tak, ale myślę, że istnieje sporo dowodów – że Jürgen Klopp wykonał świetną robotę, budując drużynę piłkarzy, którzy lubili emocjonalny futbol”.
Kibice stopniowo zaczęli wracać na stadiony w trakcie sezonu 2020-21, a Liverpool w kolejnych latach odnosił same sukcesy – zdobył Puchar Anglii i dwa Puchary Ligi Angielskiej, a także zbliżył się na dwa mecze do bezprecedensowego poczwórnego zwycięstwa w 2022 roku.
Jednak w maju 2024 r., kiedy Klopp odszedł, wśród niektórych kibiców panowało przekonanie, że prawdopodobnie najlepsza drużyna w historii klubu nie zdołała wygrać – ani świętować – tak wiele, jak powinna.
Po prawie dziewięciu latach pod wodzą ikonicznego menedżera klub wkroczył w nowy rozdział pod względną nieznaną nazwą Arne Slot .
Duże buty do wypełnienia
Sephton, Atkinson i Pajak są zgodni co do tego, że drużyna, którą odziedziczył Slot, nie może się równać z tą, którą Klopp miał w sezonie 2019/20. Odnosi się wrażenie, że to drużyna na początku swojej drogi, a nie taka, która od co najmniej roku była o krok od tytułu mistrzowskiego.
Przedsezonowe przewidywania dziennikarzy i ekspertów odzwierciedlały tę tendencję, a tylko niewielu z nich przewidywało, że Liverpool zakończy sezon lepiej niż Manchester City i Arsenal. 
Pod wieloma względami łatwo zrozumieć, dlaczego wokół Slota panowała pewna doza niepewności. Zdobycie mistrzostwa w pierwszym sezonie jako menedżer Premier League jest, jak wynika z relacji, naprawdę trudne. Tylko czterem menedżerom przed Slotem udało się tego dokonać – José Mourinho, Carlo Ancelotti, Manuel Pellegrini i Antonio Conte.
Mimo to, Manchester City i Arsenal mają za sobą rozczarowujące sezony w lidze, nikomu nie udało się w tym sezonie zbliżyć do Liverpoolu.
„To drużyna Jürgena, ale Slot wyciągnął z niej więcej, niż sam Jürgen mógł osiągnąć. Pod koniec ubiegłego sezonu nie sądziłem, że będzie to możliwe” – mówi Pajak.
Sephton również był „mile zaskoczony” tym, co zobaczył w wykonaniu The Reds w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy. Atkinson jednak widzi to inaczej.
„Nie jestem zaskoczony liczbą punktów zdobytych przez Liverpool po tylu meczach. Jestem zaskoczony liczbą punktów zdobytych przez wszystkich innych” – mówi.
„Dla mnie piłkarze są wszystkim, więc gdyby Arne Slot wykonał rozsądną pracę, spodziewałbym się, że znowu osiągną wynik około 82 (jak to miało miejsce w sezonie 2023-24). Ale gdyby Arne Slot wykonał bardzo dobrą pracę, co zresztą ma miejsce, to myślę, że Liverpool jest w całkiem rozsądnej sytuacji”.
Zamknięcie
Pod wieloma względami Liverpool wrócił tam, gdzie był pięć lat temu – znów zdobył tytuł mistrzowski dzięki takim zespołom jak Mohamed Salah i Virgil van Dijk.
A jednak dla większości kibiców zakończenie tego sezonu wydaje się czymś zupełnie innym.
„To będzie zupełnie inne, bo będzie tak wielu ludzi, którzy nigdy wcześniej tego nie widzieli, nigdy nie widzieli, jak wygrywamy” – mówi Sephton przed niedzielnym zdecydowanym zwycięstwem 5-1 nad Tottenhamem, które w efektowny sposób zapewniło nam tytuł.
„W 2020 roku będzie mnóstwo ludzi, którzy przegapili tę okazję, i dla nich będzie to pewnego rodzaju zamknięcie pewnego okresu”.
Pajak uważa, że kibice Liverpoolu niemal świętują zdobycie dwóch tytułów mistrzowskich na raz.
„Kiedy to się stało (ostatnim razem), nie było to tak niesamowite uwolnienie emocji, jakiego się spodziewałem. Myśląc o teraźniejszości, czuję wręcz, że to może dać nam to uwolnienie po tych wszystkich latach” – wyjaśnia.
„Naprawdę nie mogę się doczekać ostatniego meczu sezonu, kiedy będziemy mogli oddać mu hołd, kiedy zawodnicy będą podnosić trofea i tak dalej. Myślę, że wtedy pomyślisz o ludziach, którzy przeszli z tobą tę drogę, o tych, którzy być może odeszli i nie będą mieli okazji zobaczyć, jak oni podnoszą puchary Premier League” – dodaje Pajak.
„No cóż, tak mi się wydaje, że będę wrakiem człowieka!”
Dla Atkinsona nie jest najważniejszy moment potwierdzenia tytułu, ani nawet moment, w którym van Dijk podniesie trofeum.
„Dostaniemy ten moment i to będzie wspaniały moment” – mówi CNN przed zwycięstwem nad Tottenhamem. „Ale chodzi bardziej o poczucie wspólnej, spokojnej satysfakcji. To to właśnie straciliśmy – to długie lato spędzone na spotykaniu się i rozmowach o tym.
„Nie wygrałeś ligi tylko na jeden dzień” – dodaje. „Wygranie ligi jest takie samo (jak w sezonie 2019/20). Zwycięstwo w lidze będzie czymś zupełnie innym. I to jest to, czego najbardziej się cieszę”.
Wspomnienia z 2020 roku – choć przeplatają się z całą niepewnością, bólem i dylematami związanymi z pandemią – nie są złe. Radość z oglądania transmisji na żywo i programu „Nessun Dorma” pozostaje w dużej mierze nienaruszona.
Ale nie ma nic lepszego niż wspólne świętowanie całego miasta.

Leave a comment